Koło Brzeskie Towarzystwa Pomocy
im. Św. Brata Alberta
KRS  0000311370
 1%
Dlaczego dla Nas

Jesteśmy świeżo po rekolekcjach

       Zgodnie z sugestią św. Brata Alberta, odprawialiśmy je tuż przed świętami, aby zgromadzić jak najwięcej uczestników. Przy spowiedzi – jak co roku- pomagali Ks. Stanisław- dziekan i Ks. Zbigniew- prałat. Ponieważ był to Wielki Czwartek- dzień Kaplana- otrzymali stosowne bukiety z najlepszymi życzeniami.

 

   

 

 

 

 

 

 

 

 

      Rekolekcje, przyjęcie sakramentów, Triduum Paschalne, pierwszy i drugi dzień Wielkanocy, wszystko sprowadzało się do jednego: aby przez szczerą i pobożną modlitwę, mogło dojść do mojego spotkania z Jezusem. Po każdym takim autentycznym spotkaniu człowiek nie jest już ten sam, staje się inny, lepszy. Podobnie jak ta kobieta samarytańska, która spotkała Jezusa gdy siedział zmęczony przy studni Jakuba. Dzięki temu, że była szczera i w rozmowie z Jezusem mówiła prawdę, otrzymała łaskę nawrócenia. Nieoczekiwanie to po co przyszła przestało się liczyć. Zostawiła dzban i pośpiesznie udała się do miasteczka, aby powiedzieć innym co jej się przydarzyło. Coś podobnego może się przydarzyć każdemu z nas.

 

      Uczestnikom śniadania w poranek Wielkanocny staraliśmy się uświadomić, że jajka świąteczne którymi się dzielimy zostały przywiezione od siedmiu kościołów, siedem darów Ducha św., albo siedem Sakramentów . Zostały nam przekazane wraz z ludzką dbałością i życzliwością o nas, która to życzliwość jest nam potrzebna do życia jak codzienny chleb.

 

Prawa i obowiązki mieszkańców

Prawa i obowiązki mieszkańców
     Mieszkańcy Schroniska mają prawo do opieki duszpasterskiej, bezpłatnej opieki medycznej i socjalnej oraz pomocy w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych. Pobyt w Schronisku jest częściowo odpłatny. Zarząd Koła może zwolnić od odpłatności w całości lub częściowo. Osoby zdrowe, nie posiadające świadczeń pieniężnych zobowiązane są do pracy na rzecz Schroniska w wymiarze od 6 do 8 godz. dziennie. Wszyscy mieszkańcy Schroniska są zobowiązani do nieodpłatnej pracy na rzecz domu z uwzględnieniem ich możliwości fizycznych i psychicznych.
 Kto odmawia takiej pracy rezygnuje tym samym z pobytu w Schronisku. Wszelkie umowy o pracę mieszkańców Schroniska powinny być zawierane w porozumieniu z kierownictwem Schroniska. Każda osoba zamieszkała w Schronisku winna przyczyniać się do wytworzenia rodzinnej atmosfery biorąc czynny udział w życiu codziennym i stosując się do zaleceń kierownictwa domu, zwracając przy tym uwagę na samodyscyplinę i samowychowanie.
Mieszkańcy, którzy naruszyli przepisy regulaminu i którzy zostali zawieszeni w prawach mieszkańca mogą pozostać na okres próby w wydzielonej sali bez możliwości korzystania z innych uprawnień. Podlegają oni szczególnemu nadzorowi kierownika i w pierwszym rzędzie mogą być usunięci.
 

 

Stowarzyszenie

      Dać dychę bezdomnemu na obiad to jest gest. Zaproszenie go na posiłek do domu to już szczyt ofiarności. Dlatego chyba wulkanem miłosierdzia można nazwać krok braci z Pępic. Całą ojcowiznę przerobili na schronisko dla bezdomnych. Było sobie trzech braci. Andrzej, Zbyszek i Rysiek. Wszyscy grzeczni i uczynni. Razem pomagali biednym. Razem też postanowili zostać duchownymi. Najpierw szaty zakonne założył Andrzej, potem Zbyszek, a na końcu najmłodszy z nich Rysiek. Pewnego dnia przywieźli do gospodarstwa swoich rodziców bezdomnego. Z czasem biedaków było coraz więcej aż w końcu bracia postanowili zamienić ojcowiznę w przytulisko dla biedoty. I tak już zostało do dzisiaj...

     Fajnie, brzmi jak szkolna legenda o świętym Aleksym, co rozdał biednym swój majątek. Tylko tutaj mamy takich trzech Aleksych - uśmiecha się Mariusz, czwarty z braci Winiarzów z Pępic.

    Pijani, brudni, zaniedbani
To rodzinny rodzynek. Najmłodszy z braci, który nie założył szat zakonnych. Ma rodzinę, trójkę dzieci, a do pracy przychodzi również do schroniska. Jest opiekunem, dozorcą, kwatermistrzem. Takim fachmanem od organizacji pracy dla bezdomnych.
 - Na początku, jak byłem mały, nie mogłem zrozumieć, dlaczego moi bracia zwożą do domu bezdomnych - opowiada Mariusz.
 - Ciągle jacyś obcy ludzie pętali się po gospodarstwie. Pijani, brudni, zaniedbani. Często byłem na nich zły. Można powiedzieć, że się nawet buntowałem. Nie dosyć, że inne dzieci śmiały się ze mnie, iż moi bracia urządzają w domu klasztor, to na dodatek miałem pod nosem tych bezdomnych. Kiedy jednak człowiek trochę podrósł, zaczął się jakoś przyzwyczajać do tej sytuacji. Co więcej: sam zacząłem pomagać w rozbudowie schroniska. Teraz jestem tu opiekunem.
    Za komuny było to pierwsze schronisko dla bezdomnych mężczyzn im. św. Brata Alberta. Tutaj ściągała biedota i niedorajdy z całego kraju. Multum ludzi. Zjawili się też i nasi zakonnicy z Pępic. Z pomysłem założenia nowego zgromadzenia zakonnego. Wtedy każdy z nich był już w seminarium.
   Chcieliśmy nauczyć się fachu na Lotniczej, a potem planowaliśmy powołać jakiś nowy zakon. Plan był tylko jeden - służyć i pomagać biednym oraz bezdomnym - opowiada brat Ryszard Winiarz, dzisiaj kierownik schroniska brzeskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. - Ale biskup Józef Pazdur poradził nam, abyśmy spróbowali działać w ramach tego, co już jest. Obowiązków nigdy za mało, a roboty starczy dla wszystkich i na całe życie. Już w marcu 1983 roku przywieźliśmy do naszego domu w Pępicach pierwszego bezdomnego. Trochę przez przypadek, bo chcieliśmy, by zmienił środowisko. Na wsi zaczął pracować, przestał pić.
   Rodzice prowadzili gospodarkę i potrzebowali rąk do pracy. Dlatego szybko dali się przekonać, że kilkoro potrzebujących pomocy w naszym domu im nie zaszkodzi. Zanim się spostrzegliśmy, w ciągu roku było już ponad 20. Wtedy postanowiliśmy, że ruszamy pełną parą ze schroniskiem.
   Na dole są trzy duże pokoje. Na górze dwa pomieszczenia. To w głównym budynku. Poniemieckiej chacie z dużym podwórkiem. Z boku, w dobudówce są jeszcze sale nocne. Rodzice powędrowali na piętro, bo parter zaczęli zajmować bezdomni. Coraz więcej i więcej bezdomnych. Ale wieś, nawet ta nowoczesna, w postindustrialnym późnym PRL-u, miała swoją mądrość i nie lubiła, jak ktoś jej pod bokiem sprowadza obcych. Łachudrów, obszarpanych bidoków, których zniszczone twarze same mówiły o ich perypetiach życiowych. Zaczęły się problemy.
- Może na początku ludzie się bali, bo nie wiedzieli, co to takiego to schronisko Brata Alberta - mówi Maria Klamka, sołtys Pępic. - Ale jak Zbyszek z Ryśkiem zorganizowali zebranie na wsi i powiedzieli, że zamierzają założyć przytulisko, ludzie obdarzyli ich zaufaniem. Mieli pokazać, co potrafią. I pokazali. Dzisiaj nikt już sobie nie wyobraża Pępic bez schroniska. A ich podopieczni najmują się do różnych prac. Nawet czasem jak ktoś do nich idzie po raz pierwszy i padnie pijany na przystanku, to zaraz go zabierają do środka, by się nim zająć. Zresztą bezdomni mają zakaz wychodzenia na wieś. Chyba że za zgodą kierownika.
   Nienawiść przerodziła się w miłość
Bracia zapewniają, że to ręka Boska trzyma nad nimi władzę. Wierzą, że dzięki niej nienawiść przerodziła się w miłość. Policji, a wcześniej milicji do schroniska. Ta nienawiść władzy ludowej skończyła się po zaledwie jednej akcji. Rewizji w schronisku.
- Pewnego wieczoru, może wiosną lub latem 84 roku, do schroniska wpadła kupa zomowców - opowiada ksiądz Zbigniew.
- Postawili wszystkich pod ścianą i zaczęli rewidować. Dokumenty, kieszenie, pakunki. Chyba z sześciu, może ośmiu chłopa stało z rękami podniesionymi do góry. A oni czytali na głos: - Józek Z., emeryt, pierwsza grupa inwalidzka, bezdomny. Bogdan J., druga grupa inwalidzka, bezdomny. Henryk G., emeryt, bezdomny... Im szli dalej, tym mieli coraz marniejsze miny. Przy piątym kliencie dali sobie spokój. Potem przyszła opinia z milicji, kiedy staraliśmy się o zalegalizowanie schroniska. Okazało się, że władza ludowa orzekła, iż nasze schronisko jest wzorowym przykładem postawy obywatelskiej i działalności proletariackiej. I tak oto milicja została naszym przyjacielem. Zresztą do dzisiaj policja jest jedyną instytucją, z którą współpraca układa nam się wzorowo.

logo na stronę internetową 2

W dniu 15.11.2018 w Kole Brzeskim Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta (OPL) zostaną przeprowadzone  warsztaty z zakresu Działań Towarzyszących Podprogramu 2018:

- warsztaty kulinarne

EFEKTY PODPROGRAMU 2018

 

 

Ogrzewanie schroniska  św. Brata Alberta w Pępicach

 FUNDACJA PGE - Energia z serca Warszawa