20 - ta niedziela zwykła rok „ A „

     W dzisiejszej Ewangelii Mateusza pokazana jest zadziwiająca sytuacja. Otóż, pewna kobieta wyszła Jezusowi naprzeciw i prosi Mistrza o uzdrowienie ze złego dla swojej córki. Jezus staje w tej sytuacji wydawałoby się obojętny. Dodatkowo, Apostołowie doradzają Jezusowi aby ją odprawił; ale owa kobieta jest nader uparta, a może inaczej – jest wytrwała i cierpliwa. W pokorze wysłuchuje słów cierpkich z ust Jezusa, ale jej wiara i wytrwałość jest tak silna, że stanowczo odpowiada Jezusowi o szczeniętach, że one także pragną się posilić okruchami chleba ze stołu panów. Czy Jezus rzeczywiście był obojętny na wołanie tej kobiety? A może chodziło o coś więcej, o pogłębienie i oczyszczenie jej pragnienia i wiary?

    Postawa tej bezimiennej poganki zachwyciła Jezusa. Skro tak, to ona powinna być dla nas wzorem. Nie oburzyła się na pozorną obojętność i nieuwagę Jezusa, nie zrezygnowała, gdy nie została wysłuchana za pierwszym razem. Podeszła pewna ufności i „ upadła przed Nim” – oddając Mu cześć – „ i prosiła: Panie, dopomóż mi”. W tej prośbie była ona cała i całe jej życie.

    Ile to razy prosząc Jezusa o coś nie zostaliśmy wysłuchani. Czy mamy przez taki stosunek Mistrza rezygnować z wiary w Jego miłosierdzie? Jezus wymaga jednak od nas wytrwałości, ufności i cierpliwej modlitwy. Nie odpowiadają od razu, pragnie ją niejako przedłużyć w czasie, aby trwała, aby była, Jezus pragnie jej nieustanności, pragnie po prostu nas. Chociaż zna nasze myśli i każde uderzenie naszego serca i wie wcześniej zanim Go o coś poprosimy, to jednak pragnienie człowieka, wynikające z Jego miłości ku nam, jest tak wielkie, iż chce On byśmy nieustannie do Niego mówili – dlatego udaje, że nie słyszy. Nie rezygnujmy pochopnie z naszej modlitwy. Módlmy się żarliwie do naszego Pana, z cierpliwością, wytrwałością i w pokoju ducha.

Tomek – mieszkaniec schroniska